żaba w kuchni węgierskiej

Niedawno poszliśmy popływać z Chłopakiem kajakiem po Cisie. Spłynęliśmy sobie kilkanaście kilometrów w dół od Szolnoku kiedy uznaliśmy, że już dosyć. Wysiedliśmy na jakimś pomoście, zadzwoniłem po faceta z wypożyczalni, żeby po nas przyjechał i zaczęliśmy czekać.

Niespodziewanie pojawił się właściciel pomostu. Okazało się, że nie po to, by nas objechać, ale żeby pogadać, co też nam świetnie poszło. Rozmowa zeszła na rzekę, łowienie ryb, jedzenie ryb. Spytałem mojego rozmówcę, którą rybę uważa za najlepszą. Przytoczył mi na to odpowiedź swojego ojca, autentycznego rybaka cisańskiego, na to samo pytanie, które mu kiedyć zadał. Odpowiedź była ciekawa.

"Żaba wodna (kecskebéka), synu" powiedział mu. A jadło się ją tak. Część przednia łodzi rybackich wyłożona była blachą. Na niej przez cały dzień płonął ogień, na którym stał kociołek. Co rybacy złowili małą rybkę nic nie wartą samą w sobie, czyścili ją i wrzucali do gotującej się zupy – tak, mowa jest o słynnej zupie rybackiej (wreszcie zrozumiałem czemu jest to zupa rybacka a nie po prostu rybna). Na koniec dnia przelewali zupę do innego kociołka wyrzucając to, co się zebrało na dnie. Wtedy łapali żabę i po oczyszczeniu wrzucali ją do zupy tak jak się dziś wrzuca kawałki karpia czy suma. Smak podobno miała znakomity, jaki jednak już się nie dowiem, bo żaba jest obecnie na Węgrzech chroniona.

Zaintrygowała mnie ta historia. Żeby żabę jedli graf Andrassy z grafem Esterházym to bym się nie zdziwił ale prości rybacy? I pomyśleć, że ta ludowa tradycja niemal bez śladu zniknęła z kuchni węgierskiej. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s