jedzenie na ulicy

Z pewnym zdziwieniem natknąłem się na tutejsze tabu dotyczące jedzenia na ulicy. Jeść mianowicie na ulicy nie wypada.

Zakaz jedzenia na ulicy ma charakter właśnie taboo, podawane wyjaśnienia dlaczego nie sprawiały raczej wrażenie racjonalizacji niż racjonalnych argumentów. Na przykład, powiedziano mi raz, że na ulicy się nie je, bo to nie higieniczne: na ulicy jest brudno. Trzeba trafu, że w trakcie rozmowy weszliśmy do jakiejś herbaciarni, gdzie zaczęliśmy ręką jeść pogácse. Tak więc ręka na ulicy jest brudna, w herbaciarni już nie. 

To tabu wydaje się być jedną z tych skomplikowanych zasad, jakie należy sobie przyswoić, żeby zasłużyć na miano człowieka dobrze wychowanego. Nie kładziemy łokci na stole, nie pokazujemy palcem, nie siorbiemy herbaty, no i nie jemy na ulicy. Biedni (=niewychowani) ludzie jedzą na ulicy, my nie.

Czy sptkaliście się z tym także w Polsce? Czy ktoś wie może, jak popularne jest ten zakaz na Węgrzech? Albo może znacie jakieś inne argumenty podawane dla wyjaśnienia tego zakazu? Dzięki!