Global Voices summit 2008 dzień 2: możliwości

Drugi dzień konferencji miał pozytywniejszy wydźwięk niż dzień pierwszy (program tu). Przedmiotem jego były raczej możliwości otwierające się dzięki internetowi, i to zarówno w dziedzinie dziennikarstwa obywatelskiego jak i aktywności społecznej, niż walka z cenzurą.

Usłyszeliśmy o nowych projektach blogowych wspieranych w ramach Rising Voices (Bolivia, Madagaskar, Kolumbia, Kenia) a także o użyciu internetu w wyborach w Armenii, Wenezueli, Kenii i Iranie. Bardzo ciekawa – bodaj najciekawsza z całej konferencji – była dyskusja na temat wzajemnych przesądów między Chinami i Zachodem, niestety, z powodu jakiegoś spotkania wszedłem na salę dopiero na samym końcu.

W czasie sesji na temat projektu Lingua dowiedziałem się, że Global Voices można czytać nie tylko po angielsku ale i po francusku, niemiecku, w uproszczonym chińskim, w tradycyjnym chińskim, po portugalsku, arabsku, hiszpańsku, malgasku (Madagaskar), farsi, bangla, japońsku a także, od niedawna, po macedońsku, albańsku, włosku (informację o tym języku podano w czasie konferencji). Niedługo powinna się pojawić wersja swahili.

Ciekawe jest jak powstawały/powstają kolejne wersje językowe. Pierwsza była wersja chińska. Bloger z Tajwanu nazywający się Portnoy zaczął po prostu tłumaczyć codziennie kolejne posty GV. Z czasem pojawili się dalsi woluntariusze i dalsze języki i tak doszliśmy do stanu z dnia dzisiejszego. Co ważne, tłumaczenia są dziełem właśnie woluntariuszy. Pracują oni kiedy chcą i jak chcą, to znaczy sami decydują co przetłumaczyć. 

W końcowej sesji "kiedy świat słucha" najciekawsza była prezentacja projektu Ushahidi. Powstał w celu zbierania informacji na temat przemocy w okresie powyborczej w Kenii w zeszłym roku. Nadsyłać ją mogli zwykli ludzie przez inernet i sms. Zebrana informacja została przedstawiona w postaci mashupu z google maps.

Ushahidi

Projekt został potem zreplikowany na Madagaskarze po ataku cyklonu Iwan w lutym tego roku.

Najciekawsza tego dnia była jednak chyba prezentacja projektu wikileaks mająca miejsce poza konferencją. Projekt zajmuje się publikacją tajnych materiałów obnażających korupcję czy inne przestępstwa rządów oraz korporacji. W ciągu roku swego istnienia na stronie projektu pojawiło tam ponad milion dokumentów z całego świata. Ani polskie ani węgierskie materiały nie prezentują się okazale, ale pewnie to się w przyszłości zmieni.

Wikileaks nie tyle oferuje platformę do publikacji takich dokumentów ale także zapewnia osobom to robiącym – projekt szczyci się tym, że dotąd nie wpadło żadne z ich źródeł informacji – oraz potem walczy o to, by nikt nie usunął tych materiałów z sieci. Nie jest banalne zadanie jak pokazuje to przykład szwajcarskiego banku Julius Baer. Po opublikowaniu materiałów pokazujących jak bank ten dokonywał oszustw podatkowych wikileaks oraz inne strony, które te materiały zamieściły na celownik wzięli prawnicy banku. Koniec końców jedynie wikileaks nie ugięły się pod presją, co więcej, doprowadziły do tego, że bank wycofał swój pozew przeciwko nim co jest rzeczą bezprecedensową, bo bank dotąd nie przegrał ani jednego procesu.

Warto podać odpowiedź prezentujących projekt na pytanie, czy pewne rzeczy nie powinny jednak pozostać sekretem. Ich zdaniem jeżeli ktoś chce wypuścić jakieć dokumenty to i tak to zrobi, dla interesu społecznego jednak jest lepiej, żeby odbyło się to w jak najbardziej publiczny sposób a nie na zasadzie na przykład pokątknej sprzedaży czarnorynkowej. Stąd potrzeba wikileaks.

Julian Assange i Daniel Schmitt

Julian Assange i Daniel Schmitt

Po konferencji zabrałem grupę znajomych z Nowego Jorku, Jerewania, Duszanbe, Baku, Belgradu i Skopje na nocny obchód miasta: dach Corvina – bufet Bangla – Szimpla – Hummusz bar – Kuplung – Szimpla kert – Gödőr (koncert rumuńskiego zespoły Kumm). Udało się świetnie ale nie dałem rady już niczego napisać tego wieczoru, podobnie zresztą następnego dnia bo pracowałem, stąd ten wpis dopiero teraz. 

gvsummit08