Portrety miast: Budapeszt w Zeszytach Literackich

Nieoceniona Bernadetta zwróciła moją uwagę na nowy numer Zeszytów Literackich zawierający materiały na temat Budapesztu. Tekstów jest sześć, w większości nostalgicznych, poświęconych przeszłości. Jak to zwykle w Zeszytach bywa, całość daje wrażenie klasycyzujące. Inny, bo bliższy takiemu Budapesztowi jakim jest obecnie, jest jedynie tekst Krzysztofa Vargi. Pisze, że podczas gdy Warszawa, nieznośna w swej teraźniejszości, cały czas zmusza do myślenia o przyszłości, tak Budapeszt w naturalny sposób nakierowuje myśl na przeszłość.

Doświadczyłem tego na sobie – będąc w Warszawie marzę o przyszłości, o tym, by czas przyspieszył, żeby ta stolica chaosu, architektonicznej anarchii, nieporządku zmieniała się jak najszybciej. Niech wreszcie jakieś futurystyczne wieżowce zabudują gęsto plac Defilad, niech postindustrialne przestrzenie zamienią się choćby w strzeżone osiedla, rudery w apartamentowce, proszę bardzo, niech się dzieje, zmienia, świeci, błyska neonami.

W Budapeszcie natomiast przyszłość nie ma szans. W Budapeszcie mniej mi przeszkadzają dziury w jezdni czy brud w przejściu podziemnym na placu Kalwina albo przy Dworcu Zachodnim, odrapane elewacje kamienic. Nie potrafiłbym mieszkać w tym mieście, przeglądając się w szklanych witrynach biurowców. Czy gdyby było to miasto pnące się drapaczami chmur, z nowymi, spektakularnymi budowlami, pod których natłokiem zniknąłby Most Łańcuchowy, plac Bohaterów czy kąpielisko Széchenyiego, tobyśmy chcieli tam jeździć, mieszkać i snuć się po ulicach, przesiadywać w knajpach?

Aleco tam będę się rozpisywać, lepiej teksty przeczytać samemu. Leniwych zachęcam: są krótkie, wszystkiego 2-4 strony a kontakt z literaturą zaliczony!

 ***

Jak już o literaturze mowa to jeszcze jedna rzecz. W Wyborczej recenzja książki Máraia Magia pt. Czarny humor z Węgier przed katastrofą autorstwa Juliusza Kurkiewicza. Bardzo interesująca, polecam wszystkim.

Zatrzymał mnie jeden drobiazg. Pisze Kurkiewicz, że na polski przełożona aż dziewięć książek – czyli dużo. Nie wiem on chyba ile Máraiów jest do kupienia tutaj. Zrobiłem kiedyś w księgarni zdjęcie półek z książkami tego autora (w ramce).

ksiazki Sandora Mariaego w ksiegani Alexandra, Budapeszt

Policzyłem je i jest tego sześćdziesiąt dziewięć. Czy istnieje jeszcze jakiś inny autor, którego tyle książek możnaby jednocześnie kupić. Fakt, że Márai sporo napisał, ałe że to wszystko jesti dziś w obiegu jest nader fascynującym fenomenonem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s