rozmowa o Chinach

Kolega János lubi mnie bo jestem Polakiem o codziennie zagląda zobaczyć co słychać. Parę dni temu odbyliśmy następującą rozmowę.

János: Co słychać?

ja (żartując): Jest dobrze, ale nie beznadziejnie

János (poprawia): Jest źle. Co ty na to, że Szili popłakała się w parlamencie? 

János nawiązuje do artykułu w Indexie na temat spotkania marszałka parlamentu Katalin Szili z komisją regulaminową kiedy płacząc prosiła, żeby nie poddawano pod głosowanie rezolucji wzywającej Chiny do przestrzegania praw człowieka zaproponowanej przez posłów opozycyjnych – Szili wybiera się z oficjalną wizytą do Chin.

ja: Jak zwykle, Węgry boją się drażnić Chiny, żeby móc robić tam interesy

János: Ci chińscy sklepikarze – do Polski tylu Chińczyków nie wpuszczono, prawda? Tutaj przecież w każdej wsi jest już sklep chiński.

ja: Są, bo ludzie kupują ich tanie towary.

János: Są tanie bo nie płacą cła, przekupują kogo trzeba. Straszni są.

ja: Celnicy? Zgadzam się.

János: Nie, Chińczycy. 

ja: Jasne, celnicy to nasi dziarscy Węgrzy, a i te łapówki lądują w węgierskiej bądź co bądź kieszeni.

János: Nie, ci Chińczycy są straszni. 

 ***

Natknąłem się na kolejne ślady autorskiego objazdu Krzysztofa Vargi z Gulaszem z turula. Tym Łódź i dwa wpisy na blogu Zmęczony byciem seksy, jeden i drugi. W drugim klip z Szomorú vasárnap (Gloomy Sunday), którego słuchanie podobno Krzysztof zaleca w celu zrozumienia Węgrów, a zwłaszcza Węgrów-samobójców.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s