bez automatycznej solidarności z rodakami

Ciekawy wpis na swoim blogu miała niedawno Haderech. Komentowała w nim artykuł Dominiki Wielowieyskiej pt. Lekceważyłam nasz antysemityzm, który ukazał się w Wyborczej parę dni temu. Haderech pisze między innymi:

Odkryłam mianowicie również świat Żydów – oszołomów. Żydów pełnych jadu i nienawiści. Żydów, którym duma i radość z powodu istnienia państwa Izrael i odrodzenia hebrajskiej kultury kompletnie poplątała się z fetyszyzmem, który każe bronić każdego posunięcia izraelskiego rządu, niezależnie od tego, jak byłoby głupie. Odkryłam Igala Amira, rabina Kahane i Barucha Goldsteina.

Kiedyś miałam jeden naród. Teraz mam dwa. I każdy z nich ma swoje demony.

Rozumiem Haderech. Znam sytuacje, w których trzeba się decydować między solidarnością ze "swoimi"  a odrzuceniem "demonów" – nawet jeśli są swoje.

Przyszło mi do głowy zdarzenie, które miało miejsce jakieś dziesięć lat temu. Byliśmy z grupą polskich znajomych, około piętnastu osób, w restauracji w Budapeszcie. Żadnej wielkiej konsumpcji bo popołudnie było, każdy a to kawę wypił, a to kieliszek wina, a to ciastko zjadł. Gdy kelner przyniósł rachunek wszyscy bez sprawdzania po prostu dorzucili się tak, żeby wyszła podana suma, coś ponad sześćdziesiąt tysięcy forintów. Dopiero po wyjściu ktoś przyjrzał się rachunkowi staranniej i wyszło, że nacięli nas na jakieś dwadzieścia tysięcy. Dobra, powiedział ktoś, nasi kelnerzy odbiją sobie na Węgrach jak ci przyjadą do Zakopanego. 

Nagle poczułem, że się nie zgadzam. Że dla mnie nieuczciwy kelner Polak jest tak samo obrzydliwy jak tutejszy kelner oszukujący turystów. Że ewentualnie okantowanie Węgrów nie będzie dla mnie żadnym zadośćuczynieniem. Poczułem, że nic mnie nie łączy z żadnymi cwaniaczkami nawet jeśli są takiej samej narodowości jak ja.

Rzecz jasna, kelnerzy oskubujący turystów nie grają w tej samej lidze co Igal Amir, rabin Kahane czy Baruch Goldstein, w obu jednak przypadkach chodzi o coś podobnego, a mianowicie o odrzucenie automatycznego solidaryzmu ze "swoimi". I tyle różnicy w stosunki do "obcych", że za swoich jednak można odczuwać wstyd. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s