Correspondent

Natknąłem się właśnie na correspondent’s diary pisany przez budapeszteńskiego korespondenta Economista. Rzecz warta uwagi i polecenia. Teksty pisane są w stylu Economista czyli są informatywne, ich styl jest lekki i jasny, zawierają też dozę charakterystycznego dla tego tygodnika humoru. Opowiadają o Węgrzech życzliwie choć nie bezkrytycznie. 

O czym pisze nasz korespondent? Jest wpis o dzieciach (Węgrzy je lubią), o służbie zdrowia (są kłopoty, płaci się łapówki), o stosunku do polityków (nie są szanowani), o węgierskich naukowcach (masa wśród nich geniuszy) a także o Narodowym Biurze Bezpieczeństwa wczoraj i dziś. Czyta się je świetnie, nawet mieszkając tutaj i znając miejscową sytuację z pierwszej ręki.

Niekiedy w tekstach daje się zauważyć nieścisłości. Na przykład, w tekście na temat służby zdrowia w części na temat ginekologów pojawia się zdjęcie lekarza z chorym na wózku. To jeden z tych krezusów położniczych, możnaby pomyśleć, ale Śliwka powiedziała mi, że ten lekarz, doskonale rozpoznawalny, wcale nie jest ginekologiem; wie to bo go zna.

Takie potknięcia to jednak rzadkość. Przeważa znajomość tematu, dobry styl – i humor. Oto mała próbka z tekstu na temat węgierskich naukowców:

ll of which begs the question, just why does Hungary produce so many scientific and creative geniuses? My own theory: the Hungarian language. Hungarian is one of the world’s most difficult languages to learn, as I can personally testify. It is a Finno-Ugric language, part of the Uralic family, which is quite separate to the Indo-European group, unrelated to any other European tongue except Finnish and Estonian, and then only distantly.

(…)

On top of that, there is rhyming vowel harmony—the rule that all the suffixes piled onto the verb stem must agree with the first syllable. All of this turns young Hungarian brains into super-computers as they rapidly process all the calculations needed just to construct a sentence. After that, nuclear fission is child’s play.

Correspondent’s diary nie jest niestety blogiem. Piszę "niestety" z dwóch powodów. Po pierwsze, nie ma normalnego url (jest to http://www.economist.com/research/articlesBySubject/displaystory.cfm?subjectid=7933598&story_id=10553357#top) a po drugie brak archiwum i dostępne jest tylko ostatnie kilka wpisów. Nie można komentować też pojedyńczych tekstów ale tylko wszystkie naraz. 

A może ktoś wie kim jest ten budapeszteński korespondent Economista?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s