ludzkie ciało

W szkole Chłopak dostał na lekcji angielskiego rysunek ludzkiego ciała:

Rysunek dość odrażający i Duży, do którego poszedłem go wskanować, aż załamał ręce: jak można tak koszmarne rzeczy dawać dzieciom, przecież to niszczy ich zmysł estetyki. Nie o tym jednak chciałem. Na rysunku zafascynowała mnie bielizna. Jak to jest, napis Parts of the body a tu koszulka i majtki, czy one też są częścią ciała? Bzdura, ale tak się wpaja dzieciom, że to co na ich miejscu naprawdę jest jest wstydliwe i nie powinno się tego oglądać. Bzdura przy tym szkodliwa także z tego powodu, że w rezultacie dzieci nie będą wiedziały jak się te "nieistniejące" części ciała po angielsku nazywają.

Ciekawe, jako że Węgrzech dużo mniej jest pruderii niż w Polsce. O cmentarzach pisałem już kiedyś, ale zauważyć można to i częściej. Kobiety często chodzą bez staników, prysznic w ogrodzie nie będzie szczelnie obudowany, jak mignie trochę zwykle zasłoniętego ciała przy przebieraniu na plaży to nic się nie stanie. A jednak.

Na obronę Węgrów mogę tylko dodać, że nie są sami. Poważny oksfordzki słownik angielskiego ("over 1 million copies sold") zawiera podobny rysunek:

ilustracja do hasla

Majtki jako część ciała. Oksfordzcy językoznawcy. Majtkowato to wymyślili.