niesamowita wojenna historia Instytutu Polskiego

Wychodzi tu polonijny miesięcznik Polonia Węgierska. Nic specjalnego ale staram się przeglądać, żeby wiedzieć co się dzieje. Trochę mniejszościowych aktualności, trochę artykułów na tematy historyczne.

Aż tu nagle trafiłem w Polonii na coś, co mnie bardzo zainteresowało. Mam na myśli artykuł Mieczysława Wieliczko pt. W siedemdziesiątą rocznicę. Instytut Polski w Budapeszcie (1937-1944). (Link, który znalazłem do Polonii nie bardzo działa, ale cały numer z tym artykułem można ściągnąć jako gigantyczny, półtoramegabajtowy, pdf stąd, tekst mieści się na stronach 10-11).

Wieliczko opisuje w nim wojenne losy instytutu. Działał prawie do końca czyli aż do wkroczenia Niemców w marcu 1944 roku. Zapewniał naukę języka polskiego na uniwersytecie, przy którym był oficjalnie afiliowany, pomagał uchodźcom z Polski rozpocząć studia – "od muzykologii, przez fizykę do farmacji i medycyny" jak pisze Wieliczko – na miejscowych uczelniach, wydawał książki w ramach Biblioteki Polskiej (osiemdziesiąt tytułów) oraz Hungarica (dalsze 66 pozycji) a także podręczniki szkolne, słowniki, nuty i inne publikacje jak dwutygodnik dla dzieci Jestem Wasza. Odbywały się imprezy muzyczne, akademie narodowe, wystawy prac plastycznych i fotografii a także pokazy filmów polskich w tym i dokumentów na temat udziału żołnierzy polskich w walkach na zachodzie. Instytut prowadził też działalność charytatywną wspomagając Polaków uwięzionych za działalność konspiracyjną, w którą zresztą też był sam zaangażowany jako placówka "W" Delegata Rządu.

Warto pamiętać, że miało to miejsce w kraju, który był sojusznikiem Niemiec. Instytut, podobnie jak szkoła polska w Balatonboglár, był jedyną tego rodzaju placówką na terenach kontrolowanych przez państwa Osi.

Rząd węgierski do końca opierał się naciskom niemieckim, żeby instytut zamknąć. Wymówką było, że uniwersytet, przy którym działa instytut jest autonomiczny i że rząd w takim razie nie może niczego zrobić.

Rzecz jasna jest to powalający dowód na przyjaźń polsko-węgierską. Jedna rzecz mnie jednak tutaj zastanawia. Przecież decyzja, żeby nie zamykać instytutu była podjęta przez polityków, którzy nawet kierując się najwyższymi pobudkami na pewno wzięli pod uwagę implikacje polityczne tego kroku. Jakie czynili wówczas kalkulacje? Co chcieli osiągnąć? Czy może chcieli zostawić sobie otwartą furtkę w stronę aliantów? Czytałem kiedyś, że oddziały węgierskie będące częścią pierścienia wokół Warszawy podczas powstania (linki w komentarzach do tego wpisu) negocjowały przejście na stronę powstańców w zamian za uznanie Węgier za kraj aliancki, czy to nie część tego samego myślenia? Bardzo chciałbym przeczytać jakąś dobrą historię i analizę – nie coś po prostu sentymentalnego – na temat stosunków polsko-węgierskich w czasie drugiej wojny. Napiszcie jakbyście o czymś takim słyszeli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s