ach ci Słowacy (albo Węgrzy)

Pisałem właśnie, że spędziliśmy tydzień na Słowacji. Co ważne, w towarzystwie Węgrów. I ci Węgrzy cały czas powtarzali jak to Słowacy ich nie lubią i dlatego ich dyskryminują. Całe zachowanie Słowaków wobec nich miało być właśnie przez tę niechęć wytłumaczone. A dodać trzeba, że kultura obsługi na Słowacji jest koszmarna i Polska zarówno jak i Węgry w porównianiu wydają się być rajem pod tym względem, więc słusznie mogło się Węgrom wydawać, że są źle traktowani.

Problem jednak jest w tym, że nie tylko oni. Ze Słowakami mówiłem po polsku a nic się lepiej do mniej nie odnosili, i parę razu strasznie mnie w hotelu czy przy wyciągu objechali. Ale Węgrów to nie przekona: to dlatego, że jesteś z nami, tłumaczyli. Kiedy pytałem ich o konkretne przykłady jak to się to w stosunku do nich Słowacy mieli źle odnieść zawsze podawali mityczny dla mnie nieco przykład oplutego węgierskiego, choć nie ich akurat, samochodu. Ponieważ Węgrzy słowiańskimi językami zazwyczaj nie mówią a Słowacy po węgiersku też nie bardzo, więc pewnie ta opinia jeszcze przez dłuższy czas będzie się utrzymywała, może przy tym jako samospełniająca się przepowiednia.

***

Jeszcze ze Słowacji: w knajpie o nazwie Šopa w Martinie odkryliśmy ciekawą galerię słowackich bohaterów narodowych. Oto środkowa część z nich przedstawiająca księdza Jozefa Tito, Gustáva Husáka i Michala Kováča, przypomnijmy, przywódcę marionetkowej Słowacji z okresu drugiej wojny światowej, pierwszego sekretarza partii po interwencji 1968 roku i prezydenta demokratycznej już Słowacji. Po lewej stronie były jeszcze portrety Štefánika i Hlinki, po prawej Schustera i Gašparoviča.

Fantastyczna mieszanka. Nie liczy się, że Tisę powiesili komuniści, a byli nimi Husák, Schuster i Gašparovič, nie ważne, że miewali różne pogądy na demokrację, nacjonalizm czy komunizm, istotne jest, że wszyscy byli wysoko postawionymi Słowakami. Ot, taka jest logika nacjonalizmu nadrzędna wobec wszelkic innych porządków. 

bohaterzy Slowaccy