Węgrzy śpiewają

Dotąd myślałem, że Węgrzy to już w zasadzie nie śpiewają. Polacy to chociaż do kościoła chodzą, gdzie się śpiewa, ale bezbożnych Węgrów i to omija. Dotąd słyszałem jak Węgrzy śpiewają tylko w następujących okolicznościach: jako dzieci w szkole, na Sylwestra (hymn o północy), no i czasem jeszcze po pijaku, ale i wtedy mniej niż Polacy. W dodatku tutaj instytucja kolesia z gitarą jest znacznie mniej popularna niż w Polsce.

Aż tu jesteśmy na Słowacji na szkolnym obozie narciarskim z Chłopakiem (stąd, swoją drogą, ostatnia cisza na blogu) a na wieczór zapowiadają karaoke. Lecą różne przeboje i wszyscy śpiewają aż miło. Przy czym ilość produktów karaoke oszałamiająca: z obrazkiem w tle – bez obrazka – z wideoklipem, z tekstem pisanym ładnie albo bez akcentów, takiego producenta, śmiakiego producenta, a wszystko do ściągnięcia z internetu, rzecz jasna, jak mi wyjaśnił organizujący zabawę chłopak. I tak śpiewanie piosenek ludowych przy łuskaniu kukurydzy zastąpiło wycie popowych przebojów do muzyki z komputera, można powiedzieć, że narodziła się nam po cichu nowa tradycja. 

***

W konkursie wiadomości24.pl na bloggera roku zająłem 17 miejsce w kategorii Kultura i media. Jestem wzruszony i bardzo dziękuję za wsparcie głosami. Choć sam, przyznaję, głosowałem na świetny blog kultura 2.0 , który wszystkim polecam mimo, że, moim zdaniem niesprawiedliwie, zajął dopiero 35 miejsce