rozmówki polsko-węgierskie

U krawcowej, do której zaniosłem do połatania podziurawione na kolanach spodnie Chłopaka. Rozmawiamy, zeszło na to, że jestem Polakiem. Opowiada: ach Polska, babcia bardzo lubiła perfumy stamtąd, jak też się one nazywały, a "bydz modże", ktoby tam nie jechał to go prosiła, żeby jej je przywieźć. Ja: "bydz modże"? Pewnie "być może". To znaczy "talán" i jest w tym dużo flirtu. Ona: naprawdę? Tyle lat a ja dopiero teraz dowiedziałam się, co to znaczy. Dziękuję!