jak pokonałem Radio Maryja

W porządku, nie byłem sam. Ale miałem swój udział i to się liczy. A było to tak.

Co wybory to Radio Maryja wprowadza swoich kandydatów a partia, którą popiera osiąga niezłe wyniki. Nie tym razem, dlaczego?

Bo tym razem do wyborów poszedł masowo nierydzykowski elektorat, czyli ludzie z dużych miast oraz młodzi. Poszli bo się zmobilizowal, w dużej mierze przez internet. I tu właśnie pojawiam się ja: przed wyborami miałem na blogu plakat zachęcający do głosowania: 

plakat wyborczy 2007

Czyli wziąłem udział w internetowej mobilizacji. Bo to były pierwsze chyba wybory w Polsce, w których internet odegrał tak znaczną rolę: mobilizacja masy anonimowych ludzi przeważyła scentralizowane radio prowadzona przez charyzmatyczną jednostkę. Nowe media przeciw nowym. Spontaniczna mobilizacja przeciw scentralizowanej kampanii. A także satyra (na przykład tu) przeciwko powadze.

Mam nadzieję, że ktoś się tym poważniej zajmie, niż ja tu teraz, wszystko przeliczy i przebada. Ciekaw jestem, na ile mam rację.