walka o drzewa na ulicy Nagymező

Wczoraj znów demonstrowałem w obronie drzew na ulicy Nagymező. Robiłem to już wcześniej i wydawało się, że być może ta pomylona inwestycja nie dojdzie jednak do skutku, ale samorząd szóstej dzielnicy wraz z inwestorem starają się ją jednak dalej przepchnąć.

Obecnie osią sporu jest sprawa drzew. Na ulicy rosną mianowicie piękne, stare platany i żeby zbudować parking trzeba by je wyciąć. Problemem jest, że wyciąć w myśl prawa można jedynie drzewa chore a nasze platany mają się świetnie. Inwestor zaczął więc prokurować ekspertyzy mające wykazać, że drzewa są w fatalnym stanie i zagrażają bezpieczeństwu przechodniów, a może, kto wie, także i państwa. Organizacje pozarządowe zaangażowane w protest zamówiły opinie, które wykazały, że drzewa są zdrowe.

Samorząd szóstej dzielnicy znowu wydał pozwolenie na budowę, ale potrzebna jest jeszcze zgoda samorządu budapeszteńskiego i w poniedziałek ma się on zająć tą sprawą. Nasz protest był malutki, z powodu deszczu zgromadził tylko koło pięćdziesięciu osób, ale może i tak odniesie skutek. Wyszli do nas przedstawiciele władz miasta (demonstracja miała miejsce przed ratuszem), przyjęli petycję i powiedzieli, że nie widzą przeszkód, by w posiedzeniu udział wzięły zaangażowane organizacje.

Żeby tylko do zimy sprawa została zdecydowana, bo obecnie górne korzenie drzew są odsłonięte i gdy przyjdą mrozy mogą zamarznąć.