obchody zakończenia drugiej wojny

Wczoraj, czego zwykle nie robię, usiadłem rano w kawiarni przy parkingu na placu Szabadság, żeby trochę spokojnie popracować. Okazało się, że akurat szykowały się obchody rocznicy zakończenia drugiej wojny przy pomniku Armii Czerwonej, i tak obejrzałem je znad mojego stolika.

Pomnik od czasu wrześniowych zamieszek odnowiono (jak wyglądał po nich widać tu) i akurat podwójny płot, który go ostatnio otacza został nieco uchylony. Zebrało się może jakieś 70 osób, jak się dowiedziałem przy składaniu kwiatów, przedstawiciele szeregu ambasad a także paru organizacji społecznych w tym i dwóch węgierskich partii komunistycznych. Gdy przechodziłem widziałem kilka starszych osób rozdających sobie czerwone goździki, to musieli być ci komuniści.

Wszystko odbyło się sprawnie w przeciągu około pół godziny. Było przemówienie o wyzwoleniu, orkiestra wojskowa, przesadnie recytowany wiersz a także dyskretna ochrona policji. Piętnaście minut po zakończeniu uroczystości dostęp do pomnika znów zamknięto.

Przyszły mi do głowy wszystkie dyskusje toczące się pod tytułem wyzwolenie czy okupacja (pisałem już o tym)i łączące się z tym spory dotyczące pomników, tak w Estonii jak i w Polsce czy też na Węgrzech. W wypadku tego pomnika argumenty są zazwyczaj następujące (upraszczam nieco): skończyli okupację niemiecką, wyrzucili strzałokrzyżowców, wyzwolili getto – posłali tysiące ludzi na malenkuju rabotu, zgwałcili mnóstwo kobiet, zniewolili kraj.

Pomyślałem, czy pomników nie powinno się raczej stawiać nie za całokształt ale za poszczególne czyny. Wiadomo, że nikt nie jest biały czy czarny i nawet najlepsi ludzie popełniali czasem coś złego jak i źli ludzie zrobili niekiedy coś godnego pochwały. Stawianie na pomniku sugeruje, że osoba na nim się znajdująca była jednoznacznie pozytywna próbując poniekąd zamknąć dyskusję nad nią. Pomniki za poszczególne osiągnięcia unikałyby w dużej mierze tego problemu.

Wracając do Armii Czerwonej, pomnik wdzięczności za wyzwolenie Oświęcimia na przykład nie sugerowałby, że autorzy pomnika są bezwarunkowo wdzięczni za wszystko co ta armia uczyniła. Takie doprecyzowanie pomogłoby uniknąć sytuacji, w których strony zarzucają sobie, że, jedna broni pomnika okupantów a druga implicite występuje w obronie nazizmu domagając się usunięcia pomnika jego pogromców. 

Rzecz jasna, w każdym z wypadków decyzja dotycząca danego pomnika powinna być podjęta oddzielnie bo, trzymając się mojego przykładu, rola Armii Czerwonej była jednak różna w Estonii, w Polsce i na Węgrzech.