zaufanie

Mamy w okolicach Tokaju, skąd pochodzi Śliwka, dom. Niedawno zadzwoniła ona do lokalnego samorządu w jakiejś sprawie i okazało się, że nie zapłaciliśmy miejscowego podatku. Suma nieduża –  1250 forintów czyli jakieś 20 złotych – ale termin akurat już minął. Kompletnie nam nieznana urzędniczka zaoferowała spontanicznie, że zapłaci podatek za nas a my pieniądze oddamy jej "przy okazji". Zamurowało nas i do tej pory pozostajemy w tym stanie. Coś takiego jest niewyobrażalne w Budapeszcie. Tutaj dominuje wielkomiejski cynizm i jego lustrzana cecha cwaniactwo. Na prowincji jednak, wydaje się, ludzie, mimo, że ubożsi, bardziej sobie ufają.

Podatek zapłacił tata Śliwki, który akurat przejeżdzał przez naszą wieś. Urzędniczce przy okazji zaniesiemy pewnie czekoladę lub kwiaty.