szachista i naśladowca głosu

Jak wielu, w swoim czasie wielce fascynowałem się powieścią Łysiaka pt. Szachista. Wiedząc, że Napoleona nigdy żadni Anglicy nie porwali i tak się emocjonowałem się przebiegiem angielskiej operacji dywersyjnej. W trakcie lektury zapoznałem się z nazwiskiem Kempelena, konstruktora maszyny grającej w szachy. Kiedy więc ruszaliśmy na wystawę w Műcsarnoku Kempelen – człowiek w maszynie wiedziałem już mniej więcej, czego się spodziewać. Nie wiedziałem tylko, Kempelen był Węgrem. Na imię miał Farkas.

Wystawa ma za temat dwa z dokonań Kempelena: mechanicznego Turka, czyli maszynę "grającą w szachy" oraz  maszyny imitujące głos, gdzie osiągnięcia Kempelena miały już autentyczną wartość naukową. 

Bardzo interaktywną ekspozycja (masa rzeczy do naciskania a także dwa stoliki, przy których można pograć sobie w szachy i gdzie Chłopak rozegrał ze mną swoją pierwszą w życiu partyjkę) zawiera, między innymi, replikę mechanicznego Turka (oryginał spłonął w XIX wieku), pokaz filmów, w których pojawia się motyw (oszukańczej na ogół) maszyny grającej w szachy, w tym i fragment starego filmu polskiego, którego nie znałem, model komputera Turinga zbudowany w formie kolejki, mechaniczny symulator mowy szczyczący się umiejętnością wymówienia "San Francisko", maszynę rysującą – i zaraz je ścierającą – portrety, a także mini-wystawę ilustrującą osiemnastowieczną fascynację tureckością w Europie. 

Świat ukazany w wystawie znajduje się na przecięciu nauki i sztuki, i jest to przestrzeń fascynująca.  Eksponaty  urzekają zarówno estetycznie jak i intelektualnie. Kombinacja taka nie jest częsta, co tym bardziej robi wrażenie. Wystawa urzekła mnie tym bardziej, że spodobała się też Chłopakowi, który na ogół strasznie krzywi się na słowo "muzeum" czy też właśnie "wystawa". Wszystkim, nie tylko Waldemarowi Łysiakowi i wielbicielom jego twórczości, gorąco ją polecam.