samochodem czy tramwajem

Od czasu pamiętnego raportu ONZetu na temat ocieplenia klimatu, Oscara dla Al Gora za jego film dokumentalny a także, a może przede wszystkim, demonstracji Critical Mass, na której byłem, nie daje mi spokoju problem środowiska. Sciślej mówiąc, nie daje mi spokoju pytanie co ja mogę w tej sprawie zrobić. Przede wszystkim chodzi o to co zrobić z kwestią odwożenia Chłopaka do przedszkola: robię to autem.

Niezależnie czy jadę samochodem czy też tramwajem i autobusem, odwożenie go zajmuje mi godzinę bo poruszając się komunikacją miejską nie muszę odstawiać auta na parking. Różnica pojawia się gdy zaczynam porównywać koszty.

Trasa wynosi, raz sprawdziłem, 11.8 km w obie strony. Przy zużyciu około 8 litrów na 100 kilometrów odpowiada to mniej więcej 1 litrowi benzyny. Przy obecnych cenach jest to jakieś 260 forintów. Zaokrąglijmy, żeby dodać inne koszty związane z samochodem, niech będzie 300 forintów. Ile wynosi koszt przejazdu BKV (tutejsze zakłady komunikacyjne)? Więcej. Sporo więcej.

Rzućmy najpierw okiem na zwykłe bilety. Potrzebuję trzy zwyczajne i jeden na krótki przejazd metrem (tam: tramwaj i autobus, dalej do pracy: autobus i metro). Te pierwsze kosztują 195ft jeśli kupię bloczek dwudziestobiletowy, ten drugi 180ft, w sumie 765ft. Pełna informacja o cenach tu.

Jak sprawy stoją z miesięcznymi? Jeżdząc miesięcznym (7350ft) jakieś 21 dni w tygodniu zapłacę 350ft za dzień. Na ogół jednak nie ma mnie w Budapeszcie przez parę dni w miesiącu a że Sliwka nie może, rzecz jasna, używać mojego miesięcznego, cena za dzień odwożenia byłaby wyższa. Ale i tak dojazd komunikacją miejską – w tłoku, deszczu czy też upale, jak się trafi – jest droższy niż samochodem.

Wiem, że wnioski nie są do końca uczciwe bo powinienem porównywać tramwaje do taksówki. Tak się jednak składa, że samochód albo się ma albo nie, ale jeśli się go ma, to szereg kosztów po prostu ponosi się tak czy siak więc się ich a takich porównaniach nie uwzględnia. Wniosek jest więc prosty i dość dla mnie porażający: skoro mamy już auto, taniej jest nam jeździć nim do przedszkola niż ekologicznie czystszą komunikacją miejską.

Nie jest to dobrze. Samochód powinien z wielu powodów być droższy niż tramwaje czy autobusy. Piszę: powinien, bo ceny łączące się koszty są w dużej mierze regulowane więc możnaby taką relację łatwo ustalić zmieniając poziom podatków czy dopłat. W tej chwili codzienna ekonomia transportu zachęca do używania samochodu. Ciekaw jestem, ilu ludzi odpowiedzialnych za komunikację miejską czy też środowisko sporządza takie kalkulacje. Jeśli nie, to powinni. Bo się udusimy.

A ja muszę zdecydować co dalej z tym odwożeniem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s