“Cygański labirynt”

Przedziwna książka (Péter Kardos, Gábor Nyári: Cigány labirintus). Poleciła mi ją Andrea kiedy rozmawialiśmy na temat książek o Cyganach, którymi się nieco interesuję.

Nie czyta się jej strona po stronie, jest to gra, w której przeskakuje się z paragrafu na paragraf – są ponumerowane i jest ich w sumie 400 – w zależności od podjętej w danym miejscu decyzji albo wyniku rzutu kostką. W rezultacie to, co się przeczyta zależy od samego czytelnika, przy każdym czytaniu uzyskuje się inną fabułę.

Książka opowiada historię młodego Romy. Skończywszy osiemnaście lat opuszcza dom dziecka, w którym się wychowywał, i samodzielnie rusza w życie. Szuka mieszkania do wynajęcia, pracy, nawiązuje znajomości, kontynuuje szkołę. Uczy się życia, podstawową lekcją jest dla niego zetknięcie się z uprzedzeniami antycygańskimi. Szczęścia szukać decyduje się w Budapeszcie i miasto poznaje od jego podbrzusza. Przez kartki książki przewija się pełno podejrzanych typów, jest praca na czarno, przestępczość, są bezdomni, przemoc a także zwykła bieda. Każda jego decyzja – na który numer z ogłoszenia zadzwonić, z kim się zadawać, jak reagować na zaczepki czy też choćby gdzie kupić sobie spodnie – jest brzemienna w konsekwencje.

Czytając książkę i śledząc – tworzone przeze mnie – losy bohatera odczuwałem emocje na dwóch poziomach. Na jednym wraz z bohaterem poddawałem się zniechęceniu kolejny raz niedostawszy pracy, współprzeżywałem doznawane przez niego poniżenie przed klubem, marzłem w nocy na ulicy, bałem się atakującego psa. Na drugim emocjonowałem się kwestią jak też autorzy książki wyprowadzą go z tytułowego labiryntu, co jest celem gry. Czy pomoże mu ksiądz? Czy też może jakaś fundacja? Albo może nagle wpadnie w oko jakiemuś bogatemu biznesmenowi, który da mu pracę i zapewni wykształcenie? Obawiałem się happy endu i propagandy.

Na szczęście nic z tego. Labirynt skończył się dla mnie (istnieją też inne wyjścia) ani cudownie ani tragicznie, ale pewnie po prostu realistycznie.

Są rzeczy, które się nigdy nie zmienią. Takie są miłość Vicy oraz twoja niezłomna wola życia. Niemal pewne, że nigdy nie uda ci się zdobyć dobrej pracy, ale nie poddajesz się i dalej próbujesz. Trudne masz życie, cały czas musisz się bronić, ale nie rezygnujesz z tego, co osiągnąłeś. Gdy trzeba, jesteś agresywny, kiedy indziej kładziesz uszy po sobie i nie słyszysz zaczepek. Matura, niekaralność, pochodzenie i zaokrąglający się brzuch Vicy, wszystko to przypomina ci, że coby się nie stało, musisz sprostać wyzwaniom.

Dodam tylko, że miło się czytało książkę także z powodu jej języka. Jest on bardzo “nieliteracki”, starannie rejestruje, zwłaszcza w dialogach, kwiatki węgierszczyzny codziennej, zawiera też bogatą kolekcję kwiecistych wiązanek antycygańskich.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s