woda i inne rzeczy w muzeum

Śliwka ostatnio co sobotę zabiera Chłopaka do muzeum sztuk pięknych. Przedpołudniem są tam zajęcia dla dzieci, oglądają obrazy, rysują, malują. W poprzednią sobotę Śliwka pracowała, postanowiłem więc Chłopaka zabrać tam sam.

Przyszliśmy na miejsce omijając kolejkę na wielką wystawę van Gogha. Szybko znaleźliśmy salę, gdzie odbywały się zajęcia. Chłopak dostał naklejkę ze swoim imieniem na sweter po czym wdał się z dziewczynami prowadzącymi zajęcia w zwykłą dla niego rozmowę na temat piłki nożnej a ja oddałem się dziwieniu się.

Po pierwsze, woda. Dzieci malowały farbkami wodnymi i pewnym momencie zobaczyłem jak jedna z dziewczyn nalewa ją do miseczek z plastikowej butelki. Wszystko pod osiemnastowiecznymi obrazami! Wychowano mnie niemal w kościelnym kulcie muzeum, gdzie nie pije się, nie je, nie pali, nie rozmawia głośno, a tu okazuje się, że można. I nic, i muzeum stoi i funkcjonuje dalej.

Po drugie, dzieci w muzeum. Kościelność muzeum, w której mnie wychowano, łączyła się też z pewną nudną dość wzniosłością. Innymi słowy muzeum to rzecz ważna ale mało ciekawa. Jednocześnie pamiętam jaką zazdrością napełniały mnie muzea na zachodzie pełne rozgadanych zwiedzających, grup rysujących coś dzieci, sklepów przymuzealnych z unikalną ofertą, kafejek i innych rzeczy dzięki którym te muzea stawały się miejscem żywym zdolnym przyciągać wielu ludzi i konkurować z inną rozrywką. A teraz proszę, teraz wszystko to też tutaj. Doczekaliśmy się.

Podziwiwszy się do syta udałem się pooglądać sobie obrazy. Po letniej wizycie w Umbrii zdecydowałem się na malarstwo włoskie. Tym razem postanowiłem się przyjrzeć się nagości na obrazach średniowiecznych i okazało się to być ciekawym pomysłem bo odkryłem pewną ciągłość między tym malarstwem a naszą telewizją.

W malarstwie średniowiecznym nagość występuje w paru sytuacjach:

  • nagi jest Jezus jako dziecko i to pomimo tego, że otaczające go osoby są w pełni ubrane: nie marznie?
  • karmienie Jezusa pozwala na pokazanie piersi
  • nagie są grzeszne kobiety
  • Jezus umęczony oraz męczennicy ukazywani są często nadzy a raczej prawie nadzy (bez opaski biodrowej jednak się nie obędzie), ślady tortur ukazywane są bez skrępowania

I tak to już z grubsza w naszej kulturze zostało. Nagość jest do przyjęcia jeśli chodzi o niemowlęta, w wypadku kobiet jest synonimem grzechu, fizyczne cierpienie (przemoc) natomiast możny być ukazywana bez ograniczeń. I tak w telewizji seksu nie chcemy, przemoc za to może lecieć. Wiem, że upraszczam co nieco ale zastanawiam się czy nie mam jednak sporo racji i czy faktycznie prezentacja seksu i przemocy w naszej kulturze nie ma tych właśnie chrześcijańskich korzeni wykształconych już w średniowiecznym malarstwie.

Wracam z sali malarstwa włoskiego i idę po Chłopaka. Zamiast kopiowania obrazków van Gogha narysował bramkę z dwiema piłkami. Idziemy na obiad.