Powrót pamfletu politycznego?

Z Dużym, który jest wielkim antykomunistą i fanem prawicy, mamy dość różne poglądy polityczne i choć unikam tego jak mogę niekiedy rozmowa i tak schodzi na politykę i nieunikniona kłótnia wybucha. Tym niemniej stosunki utrzymujemy, poza tym jest wszystko ok.

Czasami Duży rozsyła swoim znajomym, wśród nich i mnie, różne materiały polityczne. A to karykatura a to filmik, takie tam. Niedawno nadszedł od niego e-mail ze znamiennym tytułem “użyteczna informacja, nie polityczna ale na podstawie opinii eksperckiej (“Hasznos info nem politikai hanem szakértelem alapján”). Spodziewałem się brutalnej propagandy, dostałem w większej swojej części inteligentny i, czego bym się nie spodziewał w przypadku Dużego, dość lewicowy, pamflet.

Tytuł dokumentu to “Niedobór czego? Propozycje odnośnie zmniejszania deficytu budżetowego”. W środku mieszanka zaleceń dość zdroworozsądkowych oraz wyraźnie lewicowych. Podaję parę przykładów:

  • “Dalsze finansowanie części wydatków publicznych stało się niemożliwe dlatego, że udział legalnie zatrudnionych wśród dorosłej części społeczeństwa w całej Europie najniższy jest u nas a to oni właśnie jako płatnicy podatków niosą na sobie ciężar utrzymania budżetu. A zatem podniesienie liczby zatrudnionych powinno być najważniejszym celem polityki gospodarczej.”
  • coś lewicowo-demagogicznego
    “Dziś wybierać możemy między dwoma modelami polityki gospodarczej:

    1. Zwiększenie wpływu międzynarodowych firm i sieci finansowych, co łaczyć się będzie ze skrajnymi nierównościami społecznymi, zmiejszeniem udziału krajowych podmiotów gospodarczych (pracownicy, pracodawcy, państwo) a także pogorszeniem się stanu zdrowia społeczeństwa, zwiększonym zanieczyszczeniem środowiska, wzrostem zależności energetycznej oraz czarnego rynku.
    2.Polityka gospodarcza opierająca się na wykorzystaniem warunków miejscowych i mobilizacji krajowych zasobów przy jednoczesnym poszanowaniem warunków konkurencji oraz równych szans, zakładająca nieniższy niż obecnie udział państwa w redystybucji dochodu narodowego, a przy tym podejmująca przemyślenia na nowo systemu celów i środków. Konieczne do tego są jawność decyzji i kryteriów, na podstawie których te decyzje zostały podjęte, a także zwiększenie odpowiedzialności decydentów.”
  • “Krótkoterminowo głównym źródłem dochodów może być zwiększenie opłat za zanieczyszczanie środowiska a także podatków, o ile są do pogodzenia z wymaganiami polityki socjalnej, w pierwszym rzędzie poprzez opodatkowanie nielegalnej oraz szkodliwej dla środowiska działalności gospodarczej, długoterminowo natomiast poprzez zwiększenie zdolności wytwórczych gospodarki. Zwiększanie podatków i innych składek prowadzi do przeciwnych efektów. Dzięki zmniejszeniu zatrudnienia i konsumpcji dochody państwa spadną już w perspektywie średniookresowej.”
  • “Zalecamy wprowadzenie obowiązkowych dorocznych deklaracji majątkowych. Powinno to utrudnić unikanie podatków. Domagamy się też wzmocnienia organów kontroli (w miejsce ich osłabiania, które miało miejsce ostatnimi laty a także i obecnie), gdyż dzięki temu można znacząco zwiększyć szacunek da prawa”
  • “Zalecamy podwyższenie wieku przechodzenia na emeryturę oraz zaostrzenie kryteriów przyznawania rent”
  • “Oczekujemy znaczących oszczędności od wstrzymania kontrowersyjnych wielkich inwestycji państwowych o niejasnych rezulatach takich jak autostrady, metro, projekty PPP, centrum rządowe, olimpiada, itd. W tych wypadkach jesteśmy zwolennikami zdecydowaniej liberalizacji oraz odpaństwowienia.”

Rzecz jasna, nie ze wszystkim się zgadzam, ale i tak, jakże odświeżający jest to dokument, zwłaszcza po ostatniej kampanii wyborczej, kiedy to mieliśmy wybierać, z grubsza, między absurdami czternastej emerytury i programu auta dla każdej rodziny. W końcu jakieś konkrety, w końcu racjonalne argumenty! Czyżby początek fali pamfletów politycznych i dyskusji społecznej o realnych kwestiach?

Dodam tylko, że dokument przygotowali András Lányi, znaczy działacz ekologiczny i alternatywnie lewicowy, András Lukács, Tamás Mellár i Zoltán Pogácsa, młody, błyskotliwy pracownik akademii nauk, którego miałem okazję poznać. Sam dokument, dla chętnych, tu.