thanksgiving: nowa tradycja węgierska

Kiedy niedawno Peyotle napisała na swoim blogu o kolędnikach chodzących po domach z okazji święta "Halowin" uśmiechnąłem się tylko. Margines kulturalny, pomyślałem sobie, bez żadnego znaczenia. Do tego, że w Moskwie, gdzie akurat byłem, wszystkie kawiarnie reklamowały swoje halloweenowe programy nie przywiązywałem żadnego znaczenia.

Jakiś czas później dostałem e-mail od koleżanki Polki za zaproszeniem na kolację Thanksgiving w jakiejś restauracji. Znów uśmiechnąłem się, czego to restauracje się nie chwycą, żeby tylko przyciągnąć ludzi.

Wczoraj jednak, kiedy od dawna nie widziani znajomi zadzwonili z zaproszeniem na Thanksgiving dinner zastanowiłem się.

Co się dzieje? Co im wszystkim strzeliło do głowy? Skąd ta nagła pasja obchodzenia tego jakże amerykańskiego święta? Czy oni wiedzą, na przykład, co też ono upamiętnia?

Skąd wogóle ta bezkrytyczne oddanie amerykańskim tradycjom? Czyż Europa Wschodnia nie widziała przedtem heroicznego czasami oporu wobec kultury sowieckiej? Czego jeszcze możemy się spodziewać?