weseli latynosi

W sobotę wychodzę po zakupy a tu słychać gitarę. Zdziwiłem się. Wieczorami, latem czasem ktoś sobie muzykuje w parku pod naszymi oknami ale w listopadowy ranek? Tego jeszcze nie było.

Podchodzę bliżej, widzę, że to dwóch chłopaków. Jeden siedzi na krawężniku i gra na gitarze, drugi tańczy, może raczej kołysze się z uśmiechem obok niego. Na ziemi butelka szampana i puszka z piwem. Nie przejmują się światem dokoła, weselą się. Podsłuchuję przechodząc, że mówię po hiszpańsku, czuję jakoś, nie wiem czemu, że są z Ameryki Południowej. 

Spotkana na sobotnim ryneczku sąsiadka mówi mi pokazując na nich "zupełny cyrk!" Uśmiecha ale w jej twarzy nie widzę aprobaty.

A ja w sklepie kupuję chłopakom piwo i czekoladę w podziękowaniu za trochę radości na naszym placu. Kiedy jednak wychodzę nie ma już ich. Długo byli i jakoś myślałem, że jakiś czas jeszcze będą. Jak żałuję, że nie porozmawiałem z nimi. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s