turystyka 1956

Tak się złożyło, że w zeszłym tygodniu dwa razy oprowadzałem trochę gości po Budapeszcie. Raz było to troje Rosjan, raz znajomy z Polski. Nie było to jednak klasyczne podejmowanie gości pragnących zobaczyć "najważniejsze" rzeczy w mieście. Ci ludzie, częściowo znający już Budapeszt, chcieli zobaczyć coś mniej zwykłego. I Rosjan, i znajomego z Warszawy, zabrałem, ku ich wielkiemu zadowoleniu, na wycieczkę śladami 1956 roku.

Z Rosjanami poszliśmy najpierw na plac Szabadság gdzie pokazałem im uszkodzone podczas ostatnich demonstracji gmach telewizji oraz pomnik wdzięczności armii radzieckiej a także ambasadę USA, gdzie przez kilkanaście lat po 1956 roku mieszkał kardynał Mindszenty. Stamtąd spacerek na plac Kossutha z pomnikiem Nagya, kulami na gmachu ministerstwa rolnictwa upamiętniającymi salwy w tłum demonstrantów a także, rzecz jasna, plac przed parlamentem, miejsce słynnej mowy Nagya – oraz niedawnych demonstracji.

Potem przejechaliśmy na plac Hősök, gdzie z wielkim zainteresowaniem obejrzeli sobie wszystko a zwłaszcza deskorolkowca z żaglem od windsurfu (była noc i w związku z tym było dość pusto), po czym przeszliśmy na plac Felvonulási. Tam pokazałem im miejsce po pomniku Stalina, nowy pomnik 1956 roku (jest niesamowity, napiszę o nim więcej kiedy indziej) a także, przy okazji, gigantyczną klepsydrę upamiętniającą nam ostatnie rozszerzenie Unii. Nie komentowali niczego ale uważnie słuchali moich wyjaśnień. Skończyliśmy luźniej, w Kuplingu na piwie. Nie bardzo mogli uwierzyć, że kiedyś spotkałem tam premiera .

Wycieczka z gościem z Polski, jako że ruszyliśmy w ciągu dnia a nie w nocy jak z Rosjanami, po krótkim spacerze na place Szabadság i Kossutha wyglądała nieco inaczej. Zabrałem go mianowicie na cmentarz Újköztemető gdzie pochowany jest Imre Nagy. Jedzie się tam kawał drogi, coś z pół godziny nam to zajęło ze śródmieścia. Sama słynna kwatera 301, gdzie Nagy początkowo pochowany był w nieoznakowanym grobie, leży na samym końcu cmentarza pod samym płotem. Na szczęście dojechać można tam samochodem, od bramy cmentarnej jest jakieś pół godziny na piechotę.

Kwatera, niegdyś wysypisko zwiędłych kwiatów oraz potłuczonych zniczy, jest obecnie zamieniona na miejsce pamięci ofiar 1956 roku oraz prześladowań okresu stalinizmu. Groby najczęściej mają formę kopjafa, czyli drewnianego, rzeźbionego słupka, co nadzwyczajnie zainteresowało mojego znajomego (przesłałem mu potem link do artykułu w wikipedii na ten temat, w którym przedtem szybko poprawiłem parę węgierskich literówek). Na środku mały placyk, którego centralnym elementem jest pomnik przedstawiający dom albo świątynię stojącą na skalnych filarach. Nie bardzo rozumiem ale mi się podoba. Potem jeszcze szybko na plac Hősök obejrzeć nowy pomnik i do hotelu.

Zapisuję to wszystko także dla siebie, na przyszłość jakby znowu ktoś chciał zobaczyć ślady 1956.