bycie Polakiem, bycie kimkolwiek

Pisze Conieco na swoim blogu o international day w szkole jej córki. Wszystkie dzieci, w tym i jej córka, przebrały się w tym dniu w narodowe stroje ludowe a rodzice przygotowali stoliki prezentujące ich narody, na ogół poprzez kuchnię. Conieco zamieściła też ładne zdjęcie swojej córki wraz z dwoma kolegami, wszyscy na narodowo. Można powiedzieć klasyk.

Mnie jednak ta sprawa niepokoi. Czemu dla okazania swojej polskości – czy też dowolnej innej narodowości – ludzie ubierają się w ubrania, których nikt dziś już nie nosi czy też tańczą tańce, których tam, gdzie się normalnie człowiek bawi, nikt nie tylko, że ich nie tańczy ale w dodatku ich nie zna? Czy naprawdę narodowość można określić tylko poprzez te lekko znaftalinowane elementy folklorytyczne? Czy poza tym już się wzajemnie z innymi ludźmi od siebie wogóle nie różnimy?

Może ktoś kiedyś wymyśli lepszy sposób prezentowania narodowości. Albo zrobią się one mniej ważne.