konkurs na billboardy

Nie trzeba długo żyć na Węgrzech żeby usłyszeć o Péterze Gesztim. A to zakłada bardzo ciekawy zespół Rapülők , a to inspiruje powstanie filmu i specjalnie dla niego stwarza inny zespół Jazz meg az, który, zaraz po odniesieniu spektakularnego sukcesu, ku zaskoczeniu wszystkich rozwiązuje, a to schodzi się i rozchodzi, często bardzo publicznie, z pięknymi aktorkami albo ekscentrycznymi wokalistkami, a to pisze utwór Magyarország , który staje się nieformalnym hymnem partii socjalistycznej. Rzecz jasna to pobieżne wyliczenie nie zawiera wszystkiego na czym Geszti wywarł swoje piętno. Jak się łatwo z pewnością domyślić, o żadnej z tych rzeczy nie zamierzam jednak pisać ale o czymś innym a mianowicie dorocznej wystawie billboardów organizowanej przez agencję Gesztiego Arc.

Tematyka konkursów służących do wyłonienia billboardów na wystawę ma zawsze wydźwięk społeczny. Tegoroczna wystawa zatytułowana była Élve vagy alva (warto kliknąć bo jest tam niezły plakat, sam tytuł to gra słów, dosłownie żywy lub śpiący, dźwiękowo przypomina jednak frazę élve vagy halva, co oznacza żywy lub martwy) i za temat miała protest przeciwko obojętności. Podtematy to "bądź siódmy", przekazy społeczne, symbioza, przekazy artystyczne, "troszkę pieniędzy – wielka pomoc", przekazy łączące się z istniejącymi albo zmyślonymi produktami czy też usługami. Jeśli komuś byłoby to zbyt mało, był jeszcze temat wolny.

Na wystawę, niedomniennie urządzaną na placu Defilad (Felvonulási tér) wybraliśmy się z Ryśkiem, który był wciąż jeszcze w Budapeszcie parę dni temu. "Zobaczysz coś bardzo węgierskiego a zarazem fajnego" zachęcałem go. No i mieliśmy pecha. Okazało się, że wystawę zamknięto poprzedniego dnia. Pozostało mi obejrzeć ją sobie w internecie, co można zrobić tu.

Plakaty jak zawsze miejscami rażą dosłownością czy naiwnością ale jednak chętnie je obejrzałem. Zwykle znajduję coś co urzeknie mnie swoją niezwykłością czy też niebanalnym humorem. Miło też jest przypomnieć sobie, że są na Węgrzech ludzie odnoszący się z pasją do różnych problemów. No i nieodmiennie też nieco się zadziwię energią i pomysłowością Gesztiego. Dobrze, że go tutaj mamy.