czytam znowu o wojennych gwałtach


Jakiś czas temu zainteresowałem się gwałtami na kobietach popełnianymi podczas zajmowania Węgier po koniec drugiej wojny światowej.
Pisałem o tym wcześniej. Niedawno Andrea Pető, która napisała artykuł na ten temat, powiedziała mi o książce Egy nő Berlinben. Naplójegyzetek 1945. április 20-tól június 22-ig (Kobieta w Berlinie. Dziennik pisany od 20 kwietnia do 22 czerwca 1945 roku) napisanej przez anonimową autorkę. Później trafiła mi w ręce recenzja na temat książki Catherine Marridale Ivan’s War. The Red Army 1939-45 zawierającej fragmenty odnoszące się do gwałtów popełnianych przez żołnierzy Armii Czerwonej opisanymi z ich perspektywy. Obie książki przeczytałem. Ciekawe zestawienie.

Kobieta w Berlinie to opis życia w Berlinie padającego pod natarciem Armii Czerwonej. Napisana jest zupełnie niemilitarnie przedstawiając wydarzenia z perspektywy cywila – kobiety – doświadczającej strachu przed śmiercią, głodu a także wielokrotnie gwałconej przez żołnierzy radzieckich.

Książka ta to trudna lektura. Mimo, że niemal w całości ma postać rzeczowego opisu pozbawionego komentarza nie jest łatwo uniknąć myślowych polemik z autorką. Kto stoi przed nami: kobieta czy też Niemka pozująca na cierpiętnicę dla wygody zaczynająca opis "swojej" wojny dopiero 20 kwietnia w płonącym już Berlinie atakowanym przez hordy azjatyckich barbarzyńców? Współczuć jej czy też przypominać o zbrodniach niemieckich? Załować czy może cieszyć się brutalną ale jednak odpłatą?

Kiedy jednak uda się odsunąć na bok te pytania można się w pełni oddać temu wybitnemu tekstowi. Autorka, o której prawie niczego nie wiemy, była wyraźnie osobą bardzo wykształconą, niezależną i niepozbawioną literackich talentów. Ksiażkę z trudem się odkłada przed dotarciem do końca, po części dlatego, że jest świetnie napisana, po części z powodu niezwykłego tematu i przyjętej perspektywy. Nie ma w niej nienawiści do sowieckich żołnierzy, nie ma też nienawiści do nazistów, które by zaślepiały autorkę. Opisuje to, co widzi, i mimo, że przed jej oczami rozgrywają się potworne sceny, w których niejednokrotnie bierze udział, nie ucieka do biało-czarnych uproszczeń. Tylko dzięki jej talentowi pisarskiemu można wogóle zadawać sobie pytania, o których przedtem pisałem: napisana gorzej ksiażka wogóle nie pozwoliła dostrzec w autorce i otaczająch ją ludzi właśnie ludzi – kobiety – a nie tylko Niemców.

Tak jak Kobieta w Berlinie pomaga zrozumieć Niemców, Ivan’ War pozwala spojrzeć na wojnę oczami sowieckich żołnierzy. Merridale przekopała się przez góry dokumentów z czasów wojny a także, co pewnie ważniejsze, przeprowadziła setki rozmów z żyjącymi jeszcze weteranami Armii Czerwonej właśnie po to, żeby zrozumieć czym była ta wojna dla zwykłych żołnierzy tej armii. Nie było jej łatwo przebić się przez skorupę propagandowego obrazu wojny jako heroicznego, nadludzkiego w zasadzie wysiłku narodu, który zdołał pokonać hitlerowskiego agresora. Wspomnienia wielu weteranów, oszlifowane niezliczonymi publicznymi wystąpieniami oraz oficjalnymi publikacjami na temat wojny, straciły osobisty, indywidualny charakter zamieniając się w ciąg klisz.

Mimo to Merridale udaje się powiedzieć rzeczy ciekawe. Pisze o zachęcie do zemsty i przemocy wobec Niemców obecniej w propagandowych tekstach Ehrenburga, zwłaszcza od momentu wkroczenia na tereny Rzeszy. Seria przerażająco brutalnych czynów, których żołnierze dopuścili się wobec niemieckich cywilów na terenie Prus Wschodnich jest bezpośrednio z tymi zachętami związana. Pobłażliwość dowódców sięgająca aż do samego Stalina każe patrzeć na okres gwałtów następujący w czasie po zdobyciu Budapesztu czy Berlina jako świadomą politykę a nie żołdackie wybryki. Nie bez znaczenia jest instrumentalny charakter tolerowanej brutalności: dobrowolna ucieczka ludności ze wschodnich terenów Rzeszy pozwoliła Stalinowi znacznie zmniejszyć wielkość wysiedleń koniecznych do przejęcia tych terenów, czego pośrednimi beneficjentami była też Polska.

Interesującą częścią kontekstu gwałtów jest sowiecki purytanizm. Jak pisze Merridale, człowiek radziecki nie miał czasu – a także odpowiednich warunków – na intymność i erotykę. Praca i walka nie pozostawiała miejsca na nie. Chaos wojny naruszył ten porządek wyzwalając w żołnierzach, najczęściej w najprymitywniejszej, najbrutalniejszej formie, tłumione dotąd namiętności i uczucia.

***


Trudno mi było nie myśleć o gwałtach w Bośni czytając te książki.