poznaję ludzi, którzy odnieśli sukces

Wracając z Polski (stąd znów moja nieobecność na blogu) po drodze zajrzeliśmy do koleżanki Sliwki. Mieszka ona w zasadzie w Budapeszcie ale niedawno urodziła dziecko i z tej okazji pojechała trochę pomieszkać u rodziców, którzy mieszkają pod Győrem.

O Timei wiedziałem, że ma zamożnych rodziców. Dziewczyna skończyła historię sztuki i chociaż teoretycznie jest dorosła to dotąd jednak niewidzialna ręka rodziców jest nader przydatna w jej życiu. Jej uroczy mąż Tibor jest malarzem pochodzącym z Siedmiogrodu wykonującym w cywilu jakąś niezbyt dochodową pracę więc tak sobie oboje pogodnie żyją w miarę na koszt rodziców Timei. Niedawno, na przykład, przeprowadzili się do nowego mieszkania ufundowanego przez jej tatę położonego na wzgórzu zamkowym; nie lubią go jednak niestety.

Timea cały czas posyłała smsy, żeby do nich koniecznie zajrzeć więc nadkładając 50 kilometrów pojechaliśmy do nich. Widać było, że bardzo się cieszyli z odwiedzin. Jej tata oprowadził nas po wciąż relatywnie nowym (pięć lat) domu, podano kolację. Po kolacji, i rzecz jasna obowiązkowym oglądaniu dziecka, rozpoczął się program dla Chłopaka. Ojciec Timei zabrał go do basenu, gdzie sobie popływali. Potem obejrzeliśmy sporą salę do ping ponga. Chłopak zachwycony: dotąd jeszcze w życiu ping ponga nie widział a my trochę w celach demostracyjnych pograliśmy sobie. Wycyganił dwie piłeczki i rakietkę i oświadczył, że w domu też musimy kupić sobie taki duży stół do ping ponga.

Dowiedziałem się, że ojciec Timei pracował w zakładach samochodowych Rába jako wysoko postawiony inżynier. W latach dziewięćdziesiątych przeszedł na swoje i otworzył mały zakład zatrudniający obecnie 16 osób, który produkuje części do samochodów. Części są wysokiej klasy, sprzedają je po całej Europie. Interes, sądząc z okazałości domu, dwóch bynajmniej nie najtańszych mercedesów, wspomnianego już basenu no i warunków życia Timei, musi iść nieźle.

Muszę powiedzieć, że nie spotkałem jeszcze chyba takiego przykładu sukcesu odniesionego przez właśnie inżyniera. Nie komputerowca, biznesmena, bankiera ale właśnie inżyniera. Gdy pokazywał mi basen i opowiedział o systemie ogrzewania pobierającym energię ze skraplania pary pochodzącej z wody w basenie, który sam wymyślił, nabrałem do niego szacunku. Cały dom sam zaprojektował wliczając w to oczywiście całe skomplikowane wyposażenie techniczne.

Jego żona w międzyczasie cicho krzątała się wokół nas. Przyniosła owoce po kolacji, wyniosła ręcznik po kąpieli Chłopaka, zajęła się dzieckiem gdy Sliwka rozmawiała z Timeą. "Biedna" pożalił się nad nią ojciec Timei. "Co dwa tygodnie myje wszystkie szyby" powiedział pokazując ręką rząd okien w jadalni. Okazało się też, że plan domu nie całkiem się udał: tam gdzie mama Timei myślała, że będzie pokój do prasowania jest basen, a w kotłowni trudno się prasuje bo tak gorąco jest tam w lecie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s