Węgry, hipnoza, zimna wojna, Mindszenty

Znów István Rév i znów jego historie o Węgrzech. Przeczytałem właśnie jego artykuł na temat użycia, a może raczej prób użycia, hipnozy w czasie zimnej wojny w ramach operacji specjalnych. Artykuł jest po angielsku i został opublikowany pod tytułem The Suggestion w czasopiśmie Representations, No. 8 (Autumn, 2002), jeśli ktoś ma dostęp do JSTOR to może go sobie znaleźć tutaj.

Historia szpiegowska, zarówna ta opowiedziana jak i miejscami sposób w jaki Rév ją odkrywa. Zaczyna się od wzmianki w reportarzu z procesu kardynała Minszentiego (1949) w London Daily Express na temat obecności na procesie znanego węgierskiego hipnotyzera dr. Völgyesiego, który rzekomo miał hipnotyzować kardynała w trakcie sesji sądowych i w ten sposób doprowadzić do jego bezwolnego zachowania opisanego przez innych obecnych na procesie dziennikarzy wliczając w to przyznanie się do winy.

Réva, jak się zdaje, interesuje głównie historia nie jako taka ale jak ją opowiedziano, więc nie rozstrzygając kwestii prawdziwości podejrzeń o manipulację hipnozą, koncentruje się raczej na wątku wrażenia jakie na Zachodzie te relacje wywarły. Do dziś niepotwierdzone podejrzenia co do użycia hipnozy w celu wywołania pożądanych zachowań oraz ich zimnowojenny potencjał doprowadziły do prób "dorównania Sowietom" prowadzonych przez CIA, których kulminacją była próba (niepotwierdzona do końca) "zaprogramowania" wybranych uchodźców węgierskich z 1956 roku w celu wysłania z powrotem ich z misjami zabójstw. Czysty kryminał nawet jeśli nader często pozbawionych szczegółów czy też opierający się tylko na przypuszczeniach.

Historia pisania artykułu sama zawiera elementy detektywistyczne, których Rév nie szczędzi. Pojawiają się przypadkowe odkrycia, podejrzany Ormianin-strzałokrzyżowiec ratujący Zydów, a także niepokojąco niespójne rezultaty archiwalnych kwerend autora w USA. Puls czytelnika zwalnie jedynie przy lekturze teoretycznej części tekstu na temat aktów mowy.

Zgrzyt w tym wciągającym tekście pojawia się dopiero pod koniec. W ostatnim akapicie Rév wychodzi z opisowego tonu historyka i zabiera się za ocenę moralną CIA.

To są ludzie, którzy przybyli w ostatnich dniach 1956 przeżywszy rządy strzałokrzyżowców, drugą wojnę światową, front, obozy jenieckie, deportacje, gułag, obozy internowania, dekadę stalinizmu, rewolucję, ucieczkę przez Zelazną Kurtynę, obozy dla uchodźców i trudności emigracji (…). I oto pojawia się "badacz" ze swoimi technikami hipnozy i prania mózgu rozwiniętymi pod wpływem oraz w odpowiedzi na proces kardynała Mindszentiego. Celem tego badacza jest posłanie tych uchodźców z powrotem na Węgry – ochotniczo! – jako (…) "hipno-zaprogamowane roboty".


Przebijający się ton oburzenia na te, jak sam
Rév pisze nie do końca potwierdzone, plany nie pojawia się wobec jakże realnych tortur i manipulacji, którym poddano Mindszentiego. A szkoda.