Nowy Jork, Budapeszt, Warszawa


W Europie Wschodniej, jako że to jedno z peryferii świata, strasznie liczy się każda wzmianka na nasz temat "tam". Pojawiają się artykuły w miejscowych dziennikach omawiające … inne artykuły na temat regionu albo danego kraju opublikowane w prasie amerykańskiej, francuskiej, brytyjskiej czy też niemieckiej. Zwykle mnie nieco bawią ale oto sam poddaję się trendowi. Okazja nie byle jaka: sam
New York Times napisał o budapesztańskich restauracjach.

Dokładniej rzecz biorąc napisał o czterech restauracjach starannie dobierając te najbardziej kosmopolityczne, które bez najmniejszego problemu mogłyby znajdować się gdziekolwiek na ziemi. Konkluzja: w Budapeszcie podnosi się fala kuchni orientalnej. Przy czym ani słowa na temat főzelekowej orgii, o której akurat pisałem. Ale cóż, dla świata, który przecież wiedzę na temat Budapesztu czerpie z NYT a nie mojego blogu, miasto pozostanie więc miejscem modnej fusion orientu i foie gras.

Przy okazji, kolega z blogu Pesti Side pięknie zmiażdzył artykuł w swoim tekście na ten temat (po angielsku). Polecam też jego listę 33 najlepszych restauracji w mieście gdyby ktoś szukał rekomendacji, często ją odświeża, sam używam.

***


Skoro już o Nowym Jorku mowa to i mała nowojorsko-warszawska historyjka. Chłopak po drodze do przedszkola zwykle słucha jakiejś kasety i, jeśli tylko są załączone, czyta sobie przy okazji teksty. Ostatnio kasetą tą jest Daj mi drugie życie, melanż Bregovicia z Krzysztofem Krawczykiem (Bregović, jak wszyscy wiemy, recykluje swoje wcześniejsze osiągnięcia, głównie w ramach zespołu Bljelo dugme, poprzez nagrywanie wspólnie z lokalnymi artystami płyt ze swoją starą muzyką oraz tekstami w języku tubylczym, w Polsce Krzysztof Krawczyk jest już, po Kayi, współautorem drugiej edycji tego twórczego projektu). Parę dni temu Chłopak powiedział mi: "wiesz, na papierku od kasety jest Nowy Jork." "Tak? To pokaż" powiedziałem, na co on pokazał mi poniższe zdjęcie:



O rety! Że też ktoś może wziąć Warszawę za Manhattan! Zabrakło mi tchu. A trzeba trafu, że Chłopak pokazał mi ten obrazek akurat 13 grudnia, pomyślałem: kto 24 lata temu powiedziałby, że coś takiego będzie możliwe, życie jednak zawsze przebije wszelkie fantazje.