jak się pije wodę mineralną na prowincji

W poprzedni weekend byliśmy z Chłopakiem nad Cisą między Ceglédem i Szolnokiem. Zaprosił nas brat Śliwki, wraz z paroma jego znajomymi spłynęliśmy sobie trochę Cisą.

Deszcz padał uporczywie, wezbrana Cisa pod nami a mnie zaciekawiła najbardziej inna woda. W paru tamtejszych kocsmach, które, ciekawostka, podobnie jak i kocsmy gdzie indziej otwarte są od 5 rano (!) do 10 wieczorem, nie znają pojęcia wody mineralnej bez gazu. Gdzie bym o nią nie poprosił odpowiedzią były zaokrąglone nieco oczy oraz odpowiedź "nie ma". Z jednej strony pewnie wielkomiejskie fanaberie docierają tu później a z drugiej to pewnie ludzie są tu ubożsi i do głowy im nie przychodzi płacić za zwykłą wodę, którą przecież każdy może nalać sobie sam i kranu (tu się pije wodę z kranu). Ot, jeszcze manifestacja różnic między Budapesztem i prowincją.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s