interview

Z zupełnie różnych powodów odchodzą od nas dwie świetne asystentki więc szukamy kogoś na ich miejsce. Łączy się to z masą interview. Wiem, że to na ogół straszne nerwy dla osób poddanych temu procesowi, z drugiej strony jest to raczej nużące, a niekiedy nawet przyprowadzające do rozpaczy.

Interview z jedną z kandydatek robiliśmy wspólnie z Heather. Szukając pytań mających odsłonić prawdę o kandydatce rzuciłem czy miałaby coś przeciwko temu, żeby pracować dla szefa-kobiety (pytanie, które w swoim czasie dostałem ja, faktycznie wówczas mielśmy szefową, teraz jest szef). Ona na to, że niechętnie, bo kobiety mają nastroje a poza tym mieszają pracę zawodową z życiem osobistym. Popołudnie było, jakaś trzecia godzina, ale się nieco rozbudziliśmy. Powiedziałem, że Margaret Thatcher pewnie by się z nią nie zgodziła i przeszliśmy do następnego pytania. “Co zrobiłaby pani gdyby szef (już żeśmy sobie szefową odpuścili) poprosił panią o zrobienie czegoś idiotycznego”. Spróbowałaby zwrócić mu uwagę, że jego prośba nie ma sensu, powiedziała, ale gdyby nalegał, to szef ma zawsze rację. Popatrzyliśmy na siebie z Heather, podziękowaliśmy dziewczynie i powiedzieliśmy, że decyzja będzie podjęta w ciągu dwóch tygodni.

Rozmawiałem potem z Heather o tej dziewczynie. Moim zdaniem jest to typowy produkt wschodnioeuropejskiego (bo nie tylko węgierskiego oczywiście) systemu edukacji niezachęcającego do krytycznego myślenia a przy tym promującego szacunek dla autorytetów czyli kogokolwiek stojącego trochę wyżej w wieloszczeblowej drabinie jaką jest tutejsze społeczeństwo. Do tego te, całkiem szczerze, głoszone opinie o kobietach-szefach! A ja myślałem, że jak jest dwudziesty pierwszy wiek, jesteśmy w Unii i ktoś ma mniej niż te 40 lat to mu już paru rzeczy wyjaśniać nie trzeba. Cóż, nieco pomyliłem się.