Węgrzy się bawią

Pierwszy maja to na Węgrzech majówka (majális), czyli orgia plebejskości: pikniki w parkach, kiepskie, ciepłe piwo, kiełbasy i parówki z musztardą, wyszuszone obwarzanki w cenie skromnego obiadu, wata cukrowa no i atrakcje w rodzaju pojazdów spacerowych dla całej rodziny na bazie roweru czy też wesołe miasteczka.

Czasem jednak, ostatnio może nawet coraz częściej, pojawiają się z okazji takich publicznych świąt ciekawsze rzeczy. Było już przechodzenie przez most pontonowy na Dunaju symbolizujące wejście do Unii Europejskiej, był tysiącosobowy chór, lała się woda z mostu na Dunaju, zbudowano też raz podest na moście zamkniętym z tej okazji dla ruchu, żeby był lepszy widok.

Tym razem mieliśmy pocztę powietrznę. W siatkę rozpiętą przy gigantycznej klepsydrze, która nota bene jest jedynym pomnikiem rozszerzenia Unii na świecie, zbierano balony z doczepionymi do nich krótkimi listami. Balony, papier i pisaki były na miejscu, wystarczyło się przyjść i napisać co się chciało. Organizator chodził wśród tłumu pytając piszących wiadomości co też mają do przekazania stąd wiem, że ktoś życzył udanego dnia matki całemu światu (na Węgrzech obchodzi się go w pierwszą niedzielę maja), jakaś Amerykanka wyraziła swe przekonanie o niewinności Michaela Jacksona, pojawiło się parę wyznań miłosnych, rzecz jasna, a ja wyraziłem nadzieję, że Chłopak dostanie wymarzoną rolę Sün Balázsa (Jeża Błażeja) w przedszkolnym przedstawieniu.

O siedemnastej dzieci pociągnęly za sznur i balony z hukiem (część wleciała wprost na drzewo pękając głośno) wzniosły się w powietrze. Organizatorzy zaprosili wszystkich za rok, a my ruszyliśmy dalej.

Zawsze mnie ujmuje ta chęć Węgrów do brania udziału w takich mniej lub bardziej bezsensownych zabawach. Nic dziwnego, że tutaj tłum jest bardzo spokojny i generalnie pozbawiony agresji, nawet kiedy wszyscy są lekko pijani. Bardzo to miłe.

PS Chodząc po wesołym miasteczku znów się rozmarzyłem: co by było gdyby tę świątynię kiczu zaprojektował jakiś dobry projektant? Wyobraźmy sobie taką karuzelę zrobioną przez Philippea Starcka. Albo strzelnicę pomalowaną przez jakiegoś malarze pop. Estetyka kiczu, kolorystyka przy tym byłyby w pełni zachowane. Może przyciągnęłoby to zupełnie inną publiczność? Może sam miałbym ochotę przejechać się na takiej karuzeli albo sobie nieco postrzelać do celu (wiatrówkę też możnaby jakoś ciekawiej zaprojektować nie mówiąc już o fantach).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s