kuchnia indyjska w Budapeszcie

Zaskoczylismy dyrektora hotelu w Bangalore zyczac sobie indyjskiego jedzenia na lunche. Zdziwil sie tym, bo oczekiwal zamowienia na jedzenie europejskie a w dodatku potem bardzo mu je wszyscy chwalilismy. W rozmowie z nim powiedzialem mu jak bardzo zachwycony jestem daniami z kartofli: w Polsce je sie ich duzo ale dopiero w Indiach wiedza jak z takiego ziemniaka zrobic wzruszajace dane. Dodalem, ze stalem sie fanem sambaru, czyli nieco pikantnego skrzyzowania zupy i sosu, ktorym polewa sie ryz uzyskujac lekki, wspanialy posilek. Wszystko to nie splynelo po nim bez sladu, skserowal mi pare przepisow z ich ksiazki kucharskiej oraz dal w prezencie pudelko przypraw gustownie zapakowane z rozowy papier.

Rozpakowalem dopiero w domu. Na lotnisku pakujac torbe z pudelkiem do maszyny przeswietlajacej na kontroli bezpieczenstwa usmiechalem sie w oczekiwaniu na pytanie co jest w srodku: "dokladnie nie wiem, rozne proszki, dostalem w prezencie":) Zawartosc okazala sie rzecz jasna niewinna, cos z dwadziescia opakowan roznych przypraw oraz mieszanek do szykowania dan. Na opakowaniach przepisy, niekiedy przywodzace do rozpaczy: "wybierz jakies jarzyny i przygotuj je uzywajac przypraw co zwykle". Lektura przepisow od mojego przyjaciela z hotelu poglebiala tylko depresje. W kazdym daniu pojawiala sie masa skladnikow w zasadzie nie do dostania tutaj. Z zazdroscia patrzalem na Helge kupujaca sobie w Bangalore ksiazke kucharska: mieszka w Londynie i tam na kazdym rogu kupi sobie co tylko ze chce, a ja w Budapeszcie to moge sobie …

Sliwka zobaczyla moj bol i rzucila: a moze bys sprobowal w tym sklepiku indyjskim na sasiedniej ulicy? Nie oczekuje zbyt wiele, ale w zasadzie czemu nie. Sklepik nazywa sie Male ladne Indie i z zewnatrz robi wrazenie kolejne placowki etno sprzedajacej masowa produkcje rekodzielnicza dla spragnionej orginalnosci mlodziezy. Wchodze a tam zaskoczenie. Sklep prowadza Hindusi, i maja zarowno drumstick (nie mialem pojecia co to takiego, teraz juz wiem, ze jest to skrzyzowanie ogorka z fasola), jaggery, paste tamarind, swieze liscie curry, w zasadzie wszystko co tylko moge sobie zazyczyc. W dodatku okazuje sie, ze zona wlasciciela prowadzi kursy kuchni indyjskiej, niestety w srodku dnia, zlosliwie mysle sobie, ze musi to byc dla niepracujacych zon dobrze zarabiajacych facetow, ktore maja wiecej czasu niz obowiazkow. Jestem jednak podbudowany, sadze, ze bede teraz tam czesciej chodzil zeby wykorzystac prezenty od dyrektora hotelu.

Przy okazji w myslach robie sobie przeglad co milego wnosza do zycia w Budapeszcie cudzoziemcy. Probuje wyliczyc:

1. Zaczne od Hindusow: przede wszystkim jedzenie, restauracje i sklepy

2. Francuzi: restauracje, rzecz jasna, a takze, co mnie samego nieco zaskakuje, sklepy z odrestaurowanymi meblami chlopskimi. Prowadza je z wielkim wdziekiem, sama rozmowa z wlascicielami jest juz przyjemnoscia. Kiedys w jednym z nich stargowalem lawe do przedpokoju o jakies 20%. Sliwka nie wiedziala, gdzie schowac sie ze wstydu (ona sie nie targuje a placi), wlascicielce dalismy potem roze.

3. Ludzie z Balkanow, znow jedzenie. Dzieki nim mamy pare miejsc gdzie mozna zjesc cevapy i inne znakomite, niezdrowe balkanskie specjalnosci.

4. Chinczycy: kulinarna oraz odziezowa obsluga ubozszej czesci spoleczenstwa. Niestety przy tym, chinskie bufety w zasadzie wykosily istniejace przedtem chinskie restauracje. Wymienilbym osobno produkowane w Chinach lampki choinkowe rewolucjonizujace domowe iluminacje bozonarodzeniowe

5. Rosjanie: laznia na Erzsebet korut. Maly szyld nad brama zdradza to miejsce, wejscie z trzeciego podworka. Biletow nie ma, laznie trzeba wynajac cala na okreslony czas. Idealne miejsce do zabawy dla mafii wlacznie z odzielonym zaslonka materacem z lustrem na suficie. Mialem tam kiedys przemile urodziny.

6. Amerykanie: masa rzeczy, kiedys chyba osobno o nich napisze.

Uswiadamiam sobie, ze najlepsi sa swiezi imigranci, bo ci zasiedzieli zwykle roztapiaja sie w tle i traca swa swiezosc i odrebnosc. Mysle, czy da sie powiedziec cos tak milego o wegierskich Polakach ale nic nie przychodzi mi do glowy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s