Chinczycy w Budapeszcie

U fryzjerki rozmowa na temat hali targowej w naszej dzielnicy. Rzucam jakas uwage na temat Chinczykow, ktorzy maja tam dwa stragany z odzieza i butami, ze moze zostana nowymi Zydami: zajmuja sie handlem i sa inni. Fryzjerka bardziej przejmuje sie kwestia Cyganow, za ktorymi nie przepada i ktorych sie chyba boi. A ja mysle sobie dalej o Chinczykach. Ze jest ich tu kilkadziesiat tysiecy i nawet w malej biedbej wiosce na piaszczystej nizinie Wegierskiej, gdzie brat Sliwki ma dzialke, widzialem chinski sklep z ubraniami. Ze otwarto juz szkole z chinskim jako jezykiem nauczania. Ze wydzial policji ds cudzoziemcow, kiedy jeszcze musialem tam chodzic caly obwieszony byl chinskimi makatkami i kalendarzami (widac, jak staraja sie o te zezwolenia na pobyt). Ze najwiekszy bazar w Budapeszcie to faktycznie chinski bazar. Ze w Szolnoku wykupili w centrum miasta dom towarowy. Ze nawet jak ide na rentgena pluc w mojej dzielnicy to instrukcja na scianie gdzie polozyc podbrodek i kiedy wciagac powietrze jest po wegiersku, angielsku – i po chinsku. Przeciez oni stad nie wyjada. Przeciez oni robia sie coraz bogatsi. Przeciez z czasem pojawia sie wsrod nich starzy ludzie, niezdolni do pracy, coraz wiecej dzieci. Jak to bedzie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s